Dlaczego dzieci w przedszkolu tak często się kłócą
Rozwój emocjonalny a konflikty między dziećmi
Przedszkolaki dopiero uczą się, czym jest przyjaźń, współpraca i kompromis. Silne emocje pojawiają się błyskawicznie, a umiejętność ich regulacji dopiero się kształtuje. Dlatego w jednej chwili dzieci potrafią się śmiać, a w następnej płakać, krzyczeć lub odpychać kolegę. Kłótnie w przedszkolu są naturalnym elementem rozwoju, a nie dowodem na to, że dzieci „nie potrafią się bawić” czy „są niegrzeczne.
W tym wieku maluchy często rozumieją przyjaźń jako: „on bawi się teraz ze mną”, „ona siedzi obok mnie”, „on daje mi zabawki”. Wystarczy, że przyjaciel wybierze innego kolegę do zabawy, odmówi pożyczenia auta czy farb, albo przerwie wspólną budowlę – i konflikt gotowy. Dla dziecka to sygnał: „już mnie nie lubi”. To bardzo mocne przeżycie, które często kończy się płaczem lub agresją słowną.
Rolą dorosłych nie jest całkowite eliminowanie sporów, ale takie prowadzenie dzieci przez konflikt, by stał się on okazją do nauki. Umiejętnie wspierane sprzeczki mogą wzmacniać przyjaźnie, bo uczą rozmowy, przepraszania, wybaczania i szukania wspólnych rozwiązań.
Naturalny egocentryzm przedszkolaka
Większość dzieci w wieku przedszkolnym patrzy na świat z perspektywy „ja”. To nie egoizm, ale etap rozwoju. Przedszkolak potrafi już zauważyć, że ktoś przeżywa emocje, ale często nie jest w stanie postawić się w jego sytuacji na tyle, by zrezygnować z własnej potrzeby. Stąd typowe konflikty o:
- pierwszeństwo przy zabawce lub stoliku,
- „moje miejsce” w kolejce czy na dywanie,
- rolę w zabawie tematycznej („ja będę mamą / kierowcą / królem”),
- zasady wymyślane „w locie” i zmieniane tak, by pasowały dziecku.
Egocentryzm sprawia, że dzieci interpretują zachowanie innych bardzo osobiście. „Nie chce się ze mną bawić” równa się: „już mnie nie lubi”. Z tego powodu niewielki spór szybko urasta do rangi „końca przyjaźni”. Zadaniem dorosłego jest pokazywanie, że konflikt nie oznacza zerwania relacji, tylko trudny moment, z którym można sobie poradzić.
Różne temperamenty w jednej grupie
W grupie przedszkolnej spotykają się dzieci o skrajnie różnych temperamentach. Jedne są żywiołowe, głośne, szybko reagują gniewem. Inne są spokojne, wycofane, unikają konfrontacji. Gdy łączy ich wspólna zabawa, łatwo o nieporozumienia. Dziecko bardzo energiczne może być odbierane jako „agresywne” czy „zaczepne”, choć samo wcale nie ma złych intencji. Z kolei przedszkolak spokojny może w oczach innych wydawać się „nadąsany” lub „niechętny do zabawy”, bo wolniej wchodzi w kontakt.
Konflikty nasilają się zwłaszcza w momentach przejściowych: przy porannym rozstaniu z rodzicem, przed wyjściem na dwór, w szatni, pod koniec dnia. Dzieci są wtedy zmęczone, przebodźcowane lub zestresowane. W takich sytuacjach drobne zaczepki i nieporozumienia wybuchają z dużą siłą. Świadomość tych mechanizmów pomaga dorosłym reagować spokojniej i zamiast oceniać – szukać sposobów wsparcia przyjaźni mimo napięć.
Rola dorosłego: przewodnik po relacjach, nie sędzia
Dlaczego „kto ma rację” nie jest najważniejsze
Gdy dzieci się kłócą, dorośli często wchodzą w rolę sędziego: „Kto zaczął?”, „Kto ma rację?”, „Kto pierwszy zabrał zabawkę?”. Taka strategia chwilowo ucisza spór, ale nie uczy dzieci, jak samodzielnie naprawiać relację. Co więcej, jedna ze stron czuje się „przegrana”, niesprawiedliwie osądzona lub zawstydzona przy grupie. Przyjaźń rzadko na tym zyskuje.
Zamiast tego dorosły może przyjąć rolę przewodnika, który pokazuje dzieciom, jak przejść przez konflikt krok po kroku. Zamiast skupiać się na winie, warto skupić się na:
- nazwaniu emocji obu stron,
- opisaniu faktów, bez ocen,
- poszukaniu rozwiązania, z którym obie strony mogą żyć,
- naprawieniu szkody (emocjonalnej lub materialnej), jeśli powstała.
Dzieci uczą się wtedy, że spór to problem do wspólnego rozwiązania, a nie walka o zwycięstwo. To zupełnie inne podejście niż klasyczne „kto zaczął – ten przeprasza”.
Obecność zamiast natychmiastowego rozstrzygania
Gdy konflikt wybucha, pierwszym zadaniem dorosłego jest zapewnienie bezpieczeństwa fizycznego – zatrzymanie bicia, popychania, rzucania przedmiotami. Kolejny krok to bycie blisko, ale bez natychmiastowego wyrokowania. Krótkie zdania pomagają dzieciom ochłonąć:
- „Widzę, że jesteście bardzo zdenerwowani.”
- „Zatrzymuję ręce, nie bijemy się.”
- „Najpierw się uspokoimy, potem poszukamy rozwiązania.”
Wielu dorosłych czuje silną presję, by szybko zakończyć sprzeczkę, bo przeszkadza innym, „źle wygląda” przed rodzicami czy koleżankami z pracy. Tymczasem kilka minut spokojnego towarzyszenia przedszkolakom przynosi więcej pożytku niż błyskawiczna, ale powierzchowna interwencja. Dziecko doświadcza wtedy, że dorosły jest po stronie relacji, a nie przeciw któremukolwiek uczestnikowi sporu.
Wspólne szukanie rozwiązań w miejsce narzucania
Gdy emocje opadną, dorosły może pomóc dzieciom odnaleźć wyjście z sytuacji. Zamiast wydawać gotowe polecenia, lepiej zadać pytania:
- „Co możemy zrobić, żebyście obaj mogli się bawić?”
- „Jak to naprawimy, żeby było znowu w porządku między wami?”
- „Jaki masz pomysł, żeby ona też była zadowolona?”
Włączenie dzieci w szukanie rozwiązań wzmacnia ich sprawczość i odpowiedzialność za relację. Z czasem coraz częściej same próbują dogadać się bez udziału dorosłego, bazując na wcześniejszych doświadczeniach. To bezpośrednio przekłada się na trwałość i jakość przyjaźni w przedszkolu.
Jeśli dzieci nie mają żadnego pomysłu, dorosły może zaproponować 2–3 opcje i poprosić, by wybrały jedną, z którą obie strony się zgadzają. Taka mini-negocjacja to znakomite ćwiczenie umiejętności społecznych.
Jak rozmawiać z dziećmi o przyjaźni i kłótniach
Normalizowanie konfliktów: „Przyjaciele też się kłócą”
Przedszkolaki bardzo często myślą w kategoriach „albo–albo”: jeśli się pokłóciliśmy, to „już nie jesteśmy przyjaciółmi”. Pomaga jasne, powtarzane w różnych sytuacjach przesłanie: „Przyjaciele czasem się kłócą, ale potem się godzą”. Można odwoływać się do prostych przykładów:
- między rodzeństwem („Ty też czasem złościsz się na brata, a przecież dalej go lubisz”),
- w świecie zwierząt z książeczek,
- w krótkich historiach odczytywanych podczas zajęć.
Takie zdania warto wplatać nie tylko w sytuacjach kryzysowych, ale także podczas spokojnych rozmów, zabaw czy czytania. Dzieci utrwalają wtedy myśl, że kłótnia nie przekreśla przyjaźni, a jest trudnym momentem, z którym jednak można coś zrobić.
Uczucia w prostych słowach: język emocji dla przedszkolaków
Wspieranie przyjaźni w przedszkolu wymaga, by dzieci potrafiły chociaż w prosty sposób nazwać to, co przeżywają. Im bogatszy „słownik emocji”, tym mniejsza szansa, że dziecko od razu przejdzie do fizycznej agresji. Warto wprowadzać krótkie formuły, których dzieci mogą używać w kłótni:
- „Złoszczę się, bo…”
- „Jest mi smutno, kiedy…”
- „Boję się, że…”
- „Nie lubię, gdy…”
Dorosły może modelować taki sposób mówienia. Zamiast: „Nie krzycz!”, lepiej: „Widzę, że bardzo się zezłościłeś, kiedy Kacper zabrał ci auto”. Dziecko słyszy słowo „zezłościłeś się” w konkretnym kontekście i zaczyna łączyć uczucie z nazwą. Z czasem, podczas kolejnych konfliktów, będzie mu łatwiej powiedzieć: „Złości mnie to!” zamiast odpychać kolegę.
Proste scenki i odgrywanie ról
Krótka zabawa w odgrywanie scenek to skuteczny sposób, by przećwiczyć trudne sytuacje bez realnego napięcia. Wystarczy kilka minut podczas zajęć w kręgu. Można zaproponować scenkę:
- „Kasia i Zosia chcą tę samą lalkę – co mogą zrobić?”
- „Dwóch kolegów chce być kierowcą autobusu w zabawie – jak mogą się dogadać?”
- „Ktoś zniszczył budowlę z klocków – jak można naprawić tę sytuację?”
Dzieci podają pomysły, jeden po drugim, a chętni odgrywają je przed grupą. Dorosły nie ocenia, lecz dopytuje: „Jak się teraz czuje Kasia?”, „A jak czuje się Zosia?”, „Który pomysł był dla was najprzyjemniejszy?”. Dzięki temu dzieci mają gotowe „scenariusze zachowań”, po które mogą sięgnąć w prawdziwym konflikcie, zamiast działać instynktownie.
Rozmowy indywidualne po konflikcie
Po szczególnie trudnej kłótni (z płaczem, odpychaniem, wzajemnymi wyzwiskami) warto wrócić do sytuacji z każdym dzieckiem osobno. Wystarczy kilka minut spokojnej rozmowy:
- „Co było dla ciebie najtrudniejsze w tej sytuacji?”
- „Co byś chciał, żeby on zrobił inaczej następnym razem?”
- „Co ty mógłbyś zrobić inaczej, żeby wam było łatwiej?”
Taka rozmowa wzmacnia dziecko, pokazuje, że jego przeżycia są ważne, a jednocześnie zachęca do refleksji nad własnym zachowaniem. Jeśli podobne rozmowy powtarzają się, dzieci zaczynają same mówić: „Następnym razem spróbuję powiedzieć, że nie chcę, żeby mnie popychał” albo „Następnym razem zapytam, czy mogę się pobawić, zamiast od razu brać zabawkę”.
Konflikt krok po kroku: model reagowania w grupie
Etap 1: zatrzymanie agresji i ochrona granic
Najpierw trzeba zadbać o bezpieczeństwo. Jeśli w kłótni pojawia się popychanie, bicie, gryzienie, rzucanie przedmiotami, dorosły wkracza zdecydowanie:
- podchodzi blisko,
- łagodnie, ale stanowczo rozdziela dzieci,
- jasno komunikuje: „Zatrzymuję. Nie bijemy się. Tu jest bezpiecznie.”
Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż natychmiastowe wyjaśnienia czy ustalanie, kto ma rację. Dziecko, które nadal jest silnie pobudzone, nie jest w stanie słuchać ani rzeczowo rozmawiać. W tym momencie dorosły pokazuje też inną ważną rzecz: każde dziecko ma prawo do ochrony swoich granic. Nikt nie ma prawa go bić, szczypać, popychać – nawet „najlepszy przyjaciel”.
Etap 2: uspokojenie emocji
Kolejny krok to pomoc w uspokojeniu. Niektórym dzieciom wystarczy obecność dorosłego i kilka spokojnych słów. Inne potrzebują chwili w cichszym miejscu, przytulenia, wzięcia kilku oddechów. Można skorzystać z prostych narzędzi:
- „Oddychamy razem: wdech nosem, wydech ustami, powoli.”
- „Policzmy do pięciu, zanim coś powiesz.”
- „Usiądźmy na chwilę na krzesełku, aż serce trochę zwolni.”
W tym czasie dorosły nie pyta jeszcze o szczegóły konfliktu. Zamiast tego opisuje sytuację: „Widzę, że jesteś bardzo zły”, „Twoje ciało jest całe napięte, to był trudny moment”. Najpierw regulacja, potem rozmowa – to zasada, która w praktyce bardzo ułatwia komunikację z przedszkolakiem.
Etap 3: wysłuchanie obu stron
Gdy emocje choć trochę opadną, dorosły zaprasza dzieci do opowiedzenia swojej wersji wydarzeń. Ważne, by:
- pozwolić mówić każdemu bez przerywania,
- nie komentować od razu („Tak nie było!”, „Na pewno było inaczej!”),
- podsumować własnymi słowami to, co usłyszeliśmy.
Etap 4: nazywanie potrzeb i granic
Po wysłuchaniu relacji przychodzi moment na nazwanie tego, co za konfliktem stoi: potrzeb, pragnień i granic. Dorosły może pomóc dzieciom „przetłumaczyć” ich zachowanie na prosty język:
- „Chciałeś mieć tę zabawkę tylko dla siebie, tak?”
- „Ty chciałaś się bawić razem, a ona wolała sama – dobrze rozumiem?”
- „Bardzo ci zależało, żeby budowla się nie zniszczyła.”
Takie zdania pokazują, że za krzykiem i popychaniem kryje się konkretna potrzeba: bycia razem, bycia ważnym, posiadania kontroli, ochrony swojej pracy. Dzieci zaczynają zauważać, że druga strona również coś czuje i czegoś potrzebuje. To pierwszy krok do empatii.
To także dobry moment, by spokojnie wrócić do tematu granic:
- „Możesz chcieć bawić się sam, ale nie możesz popychać.”
- „Możesz się złościć, ale nie możesz bić.”
- „Możesz nie chcieć się dzielić, ale możesz o tym powiedzieć słowami.”
Dziecko dostaje jasny komunikat: uczucia są w porządku, ale nie każde zachowanie jest w porządku. To rozróżnienie pomaga wspierać przyjaźnie bez zawstydzania i etykietowania („jesteś niegrzeczny”, „jesteś agresywny”).
Etap 5: szukanie porozumienia zamiast wyroku
Kiedy potrzeby zostały nazwane, łatwiej znaleźć rozwiązanie, w którym każdy coś zyskuje. Zamiast decydować za dzieci („Ty pierwszy, potem on”), dorosły może poprowadzić je krok po kroku:
- „Ty chciałeś się pobawić sam, a ty razem z nim. Jak możemy to połączyć?”
- „Co możemy zrobić z tym autobusem, żeby każdy był zadowolony choć trochę?”
Wspólnie wypracowane porozumienie nie musi być idealne. Wystarczy, że jest „wystarczająco dobre” dla obu stron i że dzieci je rozumieją. Za każdym razem, kiedy udaje się przejść cały proces, przyjaciele z przedszkola budują między sobą zaufanie: „Jak coś się popsuje, możemy to razem naprawić”.
Etap 6: domknięcie sytuacji i „znak zgody”
Na koniec przydaje się krótki rytuał, który sygnalizuje, że konflikt został zakończony. Nie musi to być klasyczne „przeproś”, zwłaszcza wypowiadane pod presją. Alternatywą mogą być:
- podanie sobie ręki,
- przybicie piątki,
- wspólne hasło grupowe („Dogadane!”, „Mamy to!”),
- krótkie zdanie: „Teraz jest w porządku?”.
Chodzi o to, by dzieci zobaczyły wyraźną granicę między „byliśmy pokłóceni” a „już jest lepiej”. Taki sygnał końca sporu wzmacnia przekonanie, że z przyjaźni można wrócić do równowagi, nawet po ostrzejszej wymianie zdań.
Jak organizacja dnia w przedszkolu wpływa na konflikty
Zmęczenie, głód i nadmiar bodźców
Wiele pozornie „bezsensownych” kłótni wybucha w momentach, kiedy dzieci są przeciążone: tuż przed obiadem, po długim hałaśliwym pobycie w sali, pod koniec dnia. Z punktu widzenia przyjaźni ważne jest, by dorośli umieli dostrzec te sygnały:
- narastające marudzenie i drobne zaczepki,
- coraz głośniejsze zabawy, które łatwo przeradzają się w przepychanki,
- wybuchy płaczu „o byle co”, gdy ktoś dotknie zabawki.
Zamiast za każdym razem szczegółowo analizować konflikt, czasem wystarczy:
- zrobić krótką przerwę na wodę,
- zaproponować kilka minut cichszej aktywności,
- rozluźnić harmonogram i odpuścić jedną zaplanowaną zabawę.
Gdy dzieci są mniej zmęczone, mają więcej zasobów, by bronić przyjaźni słowami, a nie rękami. Organizacja dnia to więc realne narzędzie wspierania relacji, a nie jedynie „ramka” dla zajęć dydaktycznych.
Przestrzeń sali a napięcia między dziećmi
Sposób zaaranżowania sali może sprzyjać spokojniejszym kontaktom lub je utrudniać. Warto przyglądać się, gdzie najczęściej dochodzi do spięć – przy kąciku konstrukcyjnym, przy stoliku z kredkami, w przejściu między regałami. Już drobne zmiany potrafią zadziałać kojąco:
- powiększenie miejsca na budowle, żeby dzieci nie „wchodziły sobie w drogę”,
- wyraźne oddzielenie dwóch podobnych kącików, by zmniejszyć „tłok” w jednym miejscu,
- stworzenie małego „zakątka spokoju” z poduszką i książeczkami.
Dzieci, które mają możliwość czasem odsunąć się od grupy, rzadziej eksplodują w kontakcie z rówieśnikami. To bezpośrednio wspiera ich zdolność do dbania o przyjaźnie – bo łatwiej być życzliwym, gdy poziom bodźców jest do zniesienia.
Stałe rytuały budujące poczucie wspólnoty
Konflikty w grupie są mniej niszczące, jeśli cała społeczność ma poczucie, że „jesteśmy razem”. Służą temu krótkie, powtarzalne rytuały:
- powitanie każdego dziecka po imieniu na początku dnia,
- krąg, w którym każdy na chwilę „istnieje” – pokazuje rysunek, mówi, jak się czuje, wybiera piosenkę,
- wspólne dziękowanie na koniec dnia („Za co dziś dziękujesz koledze/koleżance?”).
Dzięki temu dzieci doświadczają, że każdy należy do grupy, nawet jeśli czasem zdarza mu się kogoś popchnąć czy krzyknąć. To poczucie przynależności chroni przyjaźnie w trudniejszych momentach – łatwiej wybaczyć koledze, który jest częścią „naszej paczki”, niż komuś, kogo postrzega się jako obcego.
Rola dorosłych w modelowaniu przyjaźni
Jak dorośli rozmawiają między sobą
Dzieci uczą się relacji, patrząc na dorosłych. Jeśli słyszą, jak nauczycielki wzajemnie się wspierają, proszą o pomoc i dziękują sobie, naturalnie przejmują podobne zwroty. Z kolei podsłuchane narzekania („Z nią się nie da dogadać”, „On znowu wszystko popsuł”) szybko stają się gotowymi etykietkami, które dzieci zaczynają stosować wobec rówieśników.
Wspieraniu dziecięcych przyjaźni sprzyjają takie komunikaty między dorosłymi, wypowiadane przy dzieciach:
- „Czy możesz mi pożyczyć nożyczki? Dziękuję!”
- „Nie zgadzam się z tym, ale poszukajmy rozwiązania, które będzie ok dla nas obu.”
- „Teraz jestem zdenerwowana, potrzebuję chwili, żeby pomyśleć.”
Dziecko słyszy gotowe zdania, które potem może zastosować w relacji z przyjacielem. Nie potrzebuje wtedy tak wielu „lekcji wychowawczych”, bo ma codzienny pokaz na żywo.
Unikanie etykiet: „dobra przyjaciółka” vs „kłopotliwy chłopiec”
Nawet niewinne z pozoru komentarze potrafią głęboko wpłynąć na to, jak dzieci widzą siebie i kolegów. Sformułowania w stylu:
- „Ona zawsze jest taka miła, prawda?”
- „Z tobą ciągle jakieś kłopoty.”
- „Z nim się nie baw, bo on się tylko bije.”
tworzą podziały i napędzają konflikty. Dzieci zaczynają wierzyć, że albo są „dobrymi przyjaciółmi”, albo „tymi złymi”, z którymi nikt nie chce się bawić. Znacznie bardziej wspierające są opisy konkretnego zachowania zamiast oceny osoby:
- „Dzisiaj bardzo pomogłeś koledze, gdy płakał.”
- „Teraz trudno ci przestać popychać, poszukamy innego sposobu na złość.”
- „Widziałam, że pytałaś, czy możesz dołączyć – to bardzo uprzejme.”
Takie podejście zostawia dzieciom przestrzeń na zmianę i rozwój. Przyjaźń staje się zbiorem zachowań, których można się uczyć, a nie cechą „wrodzoną”, którą ktoś ma albo nie.
Dorosły jako „tłumacz” między dziećmi
Często kłótnia wcale nie wynika ze złej woli, tylko z niezrozumienia intencji. Dziecko, które głośno zaprasza do zabawy, bywa odbierane jako napastliwe. Kolega, który odchodzi z zabawką bez słowa, może być uznany za „zabierającego”. Dorosły może wtedy wejść w rolę tłumacza:
- „Kiedy tak krzyczysz: ‘Chodź!’, on się trochę boi. Możesz powiedzieć to ciszej.”
- „Kiedy odchodzisz bez słowa, ona myśli, że już jej nie lubisz. Możesz powiedzieć: ‘Chcę się teraz pobawić sam’.”
Takie krótkie tłumaczenia nie mają na celu oceniania któregokolwiek dziecka, ale wyjaśniają, jak wasze zachowanie może być odebrane. Dzięki temu konflikty narastają rzadziej, a przyjaźnie dostają szansę, by przetrwać różnice temperamentów i stylów komunikacji.

Gdy „najlepsza przyjaźń” wyklucza innych
Ekskluzywne duety: „Tylko my dwie”
W wielu grupach pojawiają się bardzo bliskie pary przyjaciół – zwykle dwie dziewczynki lub dwóch chłopców, które deklarują, że bawią się tylko ze sobą. Taka relacja może być źródłem ogromnej radości, ale nierzadko przeradza się w wykluczanie innych:
- „Z tobą się nie bawimy.”
- „Jesteś już nie nasza.”
- „Możesz być tylko dzisiaj, a jutro nie.”
Zamiast rozbijać przyjaźń na siłę, lepiej delikatnie poszerzać „krąg zabawy”. Można zaproponować:
- wspólny projekt, w którym duet wybiera jeszcze jedną osobę do pomocy,
- zabawę w „otwarty domek” – wchodzi każdy, kto chce, ale może mieć inną rolę,
- prośbę o pomoc: „Dziewczyny, potrzebuję dwóch osób, które pokażą zabawę reszcie grupy”.
Dzieci nie tracą wtedy bliskiej relacji, a jednocześnie uczą się, że przyjaźń nie musi oznaczać zamykania drzwi przed innymi.
Dziecko, które „ciągle jest odrzucane”
Szczególnie trudna jest sytuacja dziecka, które wielokrotnie słyszy „nie bawimy się z tobą”. Czasem stoi za tym bardzo konkretna przyczyna (nagminne burzenie budowli, zabieranie zabawek), a czasem po prostu utrwalony schemat: „on jest dziwny”. Wspieranie przyjaźni oznacza wtedy bardziej systematyczną pracę:
- towarzyszenie dziecku w dołączaniu do zabawy („Chodź, pójdziemy razem i zapytamy, jakie jest wolne miejsce w zabawie”),
- pomoc w nazwaniu, co można zmienić („Jeśli chcesz, żeby oni cię częściej zapraszali, możesz zapytać, czego potrzebują, żeby twoja zabawa im pasowała”),
- szukanie par lub małych grup, w których łatwiej zbudować spokojniejszy kontakt.
Często wystarczy, że dorosły przez kilka dni świadomie „pożyczy” dziecku swoją obecność i słowa, by wreszcie jakaś mini-przyjaźń miała szansę się zawiązać.
Współpraca z rodzicami w obliczu dziecięcych kłótni
Jak opowiadać o konfliktach rodzicom
Kiedy dzieci wracają do domu z historiami o kłótniach, rodzice często czują niepokój, a nawet złość. Pomaga spokojne, konkretne przekazywanie informacji, bez napiętnowania żadnej ze stron. Zamiast:
- „Ona ciągle kłóci się z koleżankami.”
lepiej powiedzieć:
- „Dzisiaj w czasie zabawy z Zosią pojawiła się duża złość, bo obie chciały tę samą lalkę. Zatrzymałam popychanie, pomogłam im nazwać emocje i znaleźć rozwiązanie. Jeszcze trudno im dzielić się tą zabawką, ale coraz częściej próbują najpierw rozmawiać.”
Taki opis pokazuje, że konflikt nie jest etykietą dziecka, ale konkretną sytuacją, w której ono się uczy. Rodzic dostaje też obraz tego, jak reaguje dorosły w przedszkolu – łatwiej mu wtedy nawiązać do podobnego stylu w domu.
Spójne komunikaty dom–przedszkole
Rozmowy z rodzicami o „trudnych” przyjaźniach
Czasem rodzice przeżywają dziecięce relacje mocniej niż same dzieci. Pojawiają się pytania: „Czy ona ma w ogóle przyjaciółkę?”, „Czy on nie jest ciągle sam?”, „Ta koleżanka chyba ma na nią zły wpływ?”. Zamiast uspokajać ogólnikami („wszystko jest w porządku”), lepiej dawać rodzicom konkretne obrazy z dnia:
- „Dzisiaj bawiła się przez 15 minut z trójką dzieci przy klockach, razem budowali wieżę.”
- „Często obserwuje zabawę z boku, ale gdy ktoś go zaprosi, chętnie dołącza – szczególnie do samochodów.”
- „Ta przyjaźń jest intensywna: dużo bliskości, ale też sporo kłótni o ‘kto z kim’. Uczymy je teraz zapraszać innych do zabawy.”
Takie opisy obniżają napięcie i pomagają rodzicom zobaczyć, że relacje ich dziecka są procesem, a nie „testem” na to, czy jest lubiane.
Gdy rodzice ingerują w dziecięce relacje
Zdarza się, że rodzic próbuje „zarządzać” przyjaźniami dziecka: prosi, by nie sadzać obok siebie dwóch kolegów, domaga się rozdzielenia grupy albo przeciwnie – chce, by dziecko zawsze było z konkretną osobą. Zamiast od razu zgadzać się lub odmawiać, przydaje się rozmowa o potrzebach stojących za prośbą:
- „Obawia się pani, że gdy są razem, trudniej im się skupić?”
- „Chce pan, żeby miał obok siebie kogoś znajomego, bo łatwiej mu wtedy wejść do grupy?”
Gdy potrzeby są nazwane, łatwiej szukać rozwiązań, które jednocześnie szanują dynamikę grupy. Można zaproponować na przykład:
- sadzanie blisko, ale nie w bezpośredniej parze przy stoliku,
- wspólne zabawy w wybranych momentach dnia, a w innych łączenie dzieci w inne duety,
- krótką obserwację i umówienie się na rozmowę za tydzień z konkretnymi spostrzeżeniami.
Dorosły pozostaje wtedy opiekunem całej grupy, a nie wykonawcą pojedynczych próśb, które mogą szkodzić innym relacjom.
Wspieranie dzieci w samodzielnym rozwiązywaniu kłótni
Proste kroki mediacji dla przedszkolaków
Przedszkolaki nie potrzebują skomplikowanych technik, ale jasnego, powtarzalnego schematu. Można wypracować w grupie krótki „rytuał mediacji”, złożony z kilku kroków:
- Stop dla rąk – dorosły zatrzymuje fizyczne przepychanki, klęka na poziomie dzieci.
- Każdy mówi po kolei – „Najpierw ty mówisz, co się stało, potem on.”
- Powtórzenie – dorosły w jednym–dwóch zdaniach podsumowuje: „Ty chciałaś tę lalkę, a on też ją chciał w tym samym czasie.”
- Pomysły na rozwiązanie – „Jak możemy to załatwić, żeby było do wytrzymania dla was obojga?”
- Wybór i sprawdzenie – dzieci wybierają pomysł; po chwili dorosły wraca pytaniem: „Czy to rozwiązanie nadal działa?”
Gdy ten schemat powtarza się wielokrotnie, dzieci zaczynają używać jego fragmentów samodzielnie: „Teraz ty mówisz”, „Mama mówiła, że można na zmianę”. To pierwszy krok do tego, by kłótnia nie kończyła się automatycznie zerwaniem przyjaźni.
Pomoc przy używaniu słów zamiast rąk
Wiele dzieci wie, że „nie wolno bić”, ale nie ma w zamian gotowych zdań. Dobrze działa „ściąga z gotowych komunikatów”, którą dorosły często powtarza:
- „Nie lubię, kiedy mnie popychasz.”
- „Chcę się pobawić tym samochodem, kiedy skończysz.”
- „Jest mi przykro, gdy mówisz, że nie jestem twoją koleżanką.”
Można je zawiesić na tablicy w formie prostych obrazków: twarz smutna, wyciągnięta ręka, dwie dziecięce postaci obok siebie. Dziecko, które jeszcze nie umie dobrze mówić, może podejść i pokazać obrazek – dorosły dopowiada wtedy słowa.
Ćwiczenie „pauzy” w silnych emocjach
Przyjaźnie często rozpadają się w ułamku sekundy: jedno uderzenie, jeden krzyk „Już cię nie lubię!”. Pomaga wcześniej, w spokojnych momentach, trenować krótką pauzę pomiędzy złością a działaniem. Można zrobić z tego zabawę ruchową:
- dzieci biegają po sali, na sygnał „Stop – złość!” zatrzymują się i „zamrażają” w jednej pozie,
- dorosły mówi: „Bardzo się złościsz. Weź jeden oddech nosem, wypuść ustami. Teraz zdecyduj: powiesz, czego chcesz, czy odejdziesz na chwilę?”
Ciało zapamiętuje ten rytm. Z czasem dziecko w realnej kłótni potrafi choć na sekundę się zatrzymać – a to czasem wystarcza, żeby nie odepchnąć przyjaciela ani nie rzucić najbardziej raniącego zdania.
Praca z emocjami, które stoją za kłótniami
Zazdrość o przyjaciela
Zazdrość to jedna z najtrudniejszych emocji przedszkolaka. Pojawia się, gdy „moja najlepsza koleżanka” zaczyna bawić się także z kimś innym. Zamiast mówić: „Nie przesadzaj, możecie bawić się we troje”, warto nazwać to, co się dzieje:
- „Wygląda na to, że jest ci bardzo przykro, kiedy ona bawi się z Marysią.”
- „Chciałabyś, żeby bawiła się tylko z tobą.”
Dopiero gdy dziecko czuje się zrozumiane, jest gotowe usłyszeć coś więcej: „Przyjaciół można mieć kilku. Wy możecie mieć swoje specjalne zabawy, ale ona może też czasem bawić się z kimś innym”. Emocja nie znika od razu, ale nie musi być już przeżywana w samotności, co samo w sobie obniża napięcie i zmniejsza liczbę wybuchów złości.
Poczucie niesprawiedliwości
Wiele kłótni wybucha przy słowach „To nie fair!”. W przedszkolu „sprawiedliwość” często oznacza „to samo dla wszystkich w tym samym momencie”, a przecież bywa, że jedno dziecko potrzebuje więcej wsparcia lub czasu przy zabawie. Można wprowadzać inne rozumienie:
- „Sprawiedliwie nie zawsze znaczy po równo. Dzisiaj on pierwszy wybiera zabawkę, jutro ty.”
- „Teraz pomagam jemu, bo jest mu bardzo trudno. Ty już umiesz poczekać chwilę.”
Warto też pokazywać momenty, gdy różnice są naturalne i akceptowane: ktoś ma inne buty, inny plecak, inne tempo jedzenia. Dzięki temu dzieci uczą się, że relacje nie wymagają ciągłego porównywania, co zmniejsza napięcie w przyjaźniach.
Wstyd po kłótni
Po silnym wybuchu złości dziecko często czuje wstyd i unika przyjaciela, choć tęskni za zabawą. Pomocne są krótkie scenki odgrywane z dorosłym lub pacynką:
- „Pacynka krzyknęła: ‘Nie jesteś już moją koleżanką!’ i teraz boi się podejść. Jak może spróbować to naprawić?”
Dzieci same podpowiadają: „Może powiedzieć ‘Przepraszam’”, „Może zapytać, czy pobawimy się jeszcze raz”. Wtedy dorosły łączy to z codziennością: „Możesz tak właśnie zrobić jutro z Antkiem, jeśli będziesz chciał”. Dzięki temu dziecko dostaje most między poczuciem winy a próbą naprawy, zamiast utknąć w unikaniu kontaktu.
Dostosowanie wsparcia do różnych temperamentów
Przyjaciele–introwertycy
Dzieci spokojniejsze, wycofane, często są z boku głośnych zabaw i dopiero po dłuższej obserwacji dołączają do wybranej osoby. Ich przyjaźnie bywają niepozorne, a bardzo głębokie. W pracy z nimi sprawdza się:
- oferowanie mniejszych, spokojniejszych przestrzeni zabawy (dwu–trzyosobowe stoliki, cichy kącik),
- zadawanie pytań w parach, niekoniecznie na forum całej grupy,
- pomoc w pierwszym kroku: „Chcesz, żebym poszła z tobą i zapytała Zosi, czy możesz z nią rysować?”
Introwertyczne dziecko nie musi nagle stać się „duszą towarzystwa”. Wystarczy, że ma choć jedną–dwie relacje, w których czuje się swobodnie i bezpiecznie.
Dzieci bardzo energiczne i dominujące
Aktywne przedszkolaki szybko inicjują zabawy, narzucają zasady, mówią głośno. Grupa często je lubi, ale równie często się ich boi lub im ulega. Zamiast próbować „zgasić” ich temperament, lepiej ukierunkować go tak, by sprzyjał przyjaźniom:
- powierzanie roli pomocnika: „Pokażesz młodszym, jak bawicie się w tę zabawę?”,
- ćwiczenie słuchania: „Teraz twoja kolej, żeby zaproponować zabawę, a potem słuchamy pomysłu Oli.”
- jasne granice: „Widzę, że masz dużo pomysłów, ale kiedy mówisz za wszystkich, oni nie chcą się bawić. Potrzebuję, żebyś zapytał, co oni wybierają.”
Dziecko dostaje sygnał: „Twoja energia jest cenna, ale musi uwzględniać innych”. Z czasem staje się naturalnym liderem, a nie „dyktatorem zabawy”, którego reszta omija.
Dzieci wrażliwe na bodźce
Niektóre dzieci bardzo silnie reagują na hałas, dotyk, zamieszanie. Łatwo się przeciążają, co kończy się wybuchem złości wobec rówieśników. Wspieranie ich przyjaźni obejmuje:
- umożliwianie krótkich przerw w spokojnym miejscu bez karania („Możesz iść na poduszkę i wrócić, kiedy będziesz gotowy”),
- uprzedzanie o zmianach („Za chwilę będzie głośna zabawa w pociąg, możesz dołączyć lub zostać przy książkach”),
- szukanie spokojniejszych partnerów do zabawy, szczególnie na początku dnia, gdy dziecko jest jeszcze „świeże”.
Dzięki temu napięcie nie narasta tak szybko, a relacje nie są ciągle zrywane przez „nagłe wybuchy” niezrozumiałe dla innych dzieci.
Codzienne drobiazgi, które chronią dziecięce przyjaźnie
Celebracja drobnych gestów życzliwości
Przyjaźń w przedszkolu to głównie małe gesty: podanie klocka, zrobienie miejsca przy stoliku, obrona kolegi. Zamiast skupiać się tylko na kłótniach, dobrze jest „łapać” te dobre momenty i nazywać je przy dzieciach:
- „Zauważyłam, że przesunęłaś się, żeby Zuzia mogła usiąść obok. To bardzo przyjacielskie.”
- „Powiedziałeś Kubie: ‘Możesz być lekarzem razem ze mną’. Dzięki temu mógł do was dołączyć.”
Nie chodzi o nagrody i naklejki, ale o dawanie uwagi zachowaniom, które karmią relacje. Dzieci szybko uczą się, że takie gesty są cenne i warte powtarzania.
Stałe „okna” na rozmowę o relacjach
Zamiast czekać, aż pojawi się kryzys, można wpleść krótkie rozmowy o przyjaźni w codzienne rytuały – na przykład raz w tygodniu w kręgu. Wystarczą proste pytania:
- „Kto ci dzisiaj pomógł? Co zrobił?”
- „Z kim lubisz teraz najbardziej się bawić? Co w tej osobie lubisz?”
- „Co jest dla ciebie trudne w zabawie z innymi?”
Nie wszystkie dzieci będą chciały mówić, ale same usłyszane odpowiedzi innych poszerzają ich rozumienie relacji. Z czasem zaczynają lepiej nazywać swoje potrzeby wobec przyjaciół.
Język, który łączy, zamiast dzielić
Dorośli, mówiąc o grupie, mogą wzmacniać poczucie „my” lub je osłabiać. Pomagają zwroty:
- „U nas w grupie staramy się…”,
- „Jak możemy sobie pomóc, kiedy jest kłótnia?”,
- „Co zrobimy, żeby wszystkim było łatwiej bawić się razem?”
Zamiast wskazywać winnych („Znowu przez ciebie jest awantura”), taki język przypomina, że każde dziecko jest częścią wspólnoty i ma wpływ na to, jak się w niej żyje. Przyjaźnie wtedy nie są tylko prywatną sprawą dwóch osób, ale elementem większej sieci relacji, którą grupa dba na co dzień.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego dzieci w przedszkolu tak często się kłócą?
Częste kłótnie w przedszkolu są naturalne, bo dzieci dopiero uczą się, czym jest przyjaźń, dzielenie się i kompromis. Emocje pojawiają się u nich bardzo szybko, a umiejętność ich regulowania dopiero się rozwija. Dlatego spór może wybuchnąć „z niczego” – o miejsce w kolejce, zabawkę czy rolę w zabawie.
Dodatkowo przedszkolaki patrzą na świat głównie z perspektywy „ja” (naturalny egocentryzm). Łatwo odbierają zachowania innych bardzo osobiście: „Nie chce się ze mną bawić” = „już mnie nie lubi”. To powoduje silne reakcje emocjonalne i częste konflikty, które są jednak ważną częścią nauki relacji.
Czy częste kłótnie w przedszkolu oznaczają, że moje dziecko jest „niegrzeczne” albo ma problem z agresją?
Nie, same kłótnie nie świadczą o tym, że dziecko jest „niegrzeczne”. Są etapem rozwoju społecznego i emocjonalnego. Wspólna zabawa w grupie, zmęczenie, różne temperamenty (głośne, żywiołowe dzieci i te spokojniejsze) naturalnie prowadzą do spięć.
Warto przyjrzeć się sytuacji bliżej, jeśli dochodzi do częstego, silnego używania przemocy fizycznej (bić, kopanie, rzucanie przedmiotami) albo jeśli dziecko wydaje się stale napięte i niespokojne. Wtedy dobrze porozmawiać z nauczycielem, a w razie potrzeby skonsultować się z psychologiem. Sam fakt, że „ciągle się kłócą”, zwykle oznacza po prostu, że dzieci uczą się dopiero, jak być razem.
Jak reagować, gdy dzieci w przedszkolu się kłócą – jako nauczyciel lub rodzic na dyżurze?
Najpierw zadbaj o bezpieczeństwo fizyczne – zatrzymaj bicie, popychanie, wyrywanie przedmiotów. Użyj krótkich, spokojnych komunikatów: „Zatrzymuję ręce, nie bijemy się”, „Najpierw się uspokoimy, potem poszukamy rozwiązania”.
Zamiast od razu ustalać „kto ma rację”, nazwij emocje obu stron i opisz fakty bez ocen: „Widzę, że jesteście bardzo zdenerwowani. Ty chciałeś się bawić autkiem, a ty też je chciałeś”. Dopiero gdy emocje trochę opadną, zaproś dzieci do szukania rozwiązań: „Co możemy zrobić, żebyście obaj mogli się bawić?”.
Jak uczyć przedszkolaki rozwiązywania konfliktów bez krzyku i bicia?
Pomaga konsekwentne przechodzenie z dziećmi przez ten sam prosty schemat: zatrzymanie przemocy, nazwanie emocji, opisanie sytuacji, wspólne szukanie rozwiązania i naprawienie szkody (emocjonalnej lub materialnej). Dzieci uczą się wtedy, że konflikt to problem do rozwiązania, a nie walka o zwycięstwo.
W praktyce warto:
- modelować język emocji („Złoszczę się, kiedy ktoś wyrywa mi zabawkę” zamiast samego krzyku),
- zadawać pytania zamiast wydawać wyłącznie polecenia („Jaki masz pomysł, żeby jemu też było dobrze?”),
- proponować 2–3 realne opcje i pozwolić dzieciom wybrać taką, z którą obie strony się zgadzają.
Jak rozmawiać z dzieckiem o przyjaźni, kiedy mówi: „już się z nim nie przyjaźnię”?
Najpierw uznaj uczucia dziecka: „Widzę, że jest ci bardzo przykro/złościsz się”. Dopiero potem delikatnie normalizuj konflikt: „Przyjaciele też czasem się kłócą, ale potem mogą się pogodzić”. Możesz odwołać się do przykładów z rodzeństwa, bajek czy własnych historii z dzieciństwa.
Warto pokazywać dziecku różnicę między uczuciem a relacją: „Dzisiaj jesteś zły na Kubę, ale to nie znaczy, że już nigdy nie możecie się bawić”. Z czasem dziecko zacznie rozumieć, że kłótnia nie oznacza automatycznie końca przyjaźni, tylko trudny moment, który można naprawić.
Jak pomóc dziecku nazwać emocje podczas kłótni z kolegą lub koleżanką?
Przede wszystkim używaj prostych słów i krótkich zdań, które dziecko może łatwo powtórzyć. Zamiast oceniać („Nie krzycz!”), nazwij to, co widzisz: „Widzę, że bardzo się zezłościłeś, kiedy Ola zabrała ci klocki”. Dziecko stopniowo łączy wtedy swoje przeżycia z konkretnymi nazwami emocji.
Możesz podsuwać gotowe formuły:
- „Złoszczę się, bo…”
- „Jest mi smutno, kiedy…”
- „Nie lubię, gdy…”
Ćwiczcie je także w spokojnych chwilach – w zabawie, przy książkach, podczas rozmów o tym, co wydarzyło się w przedszkolu. Im bogatszy „słownik emocji”, tym mniejsze ryzyko, że dziecko od razu przejdzie do popychania czy bicia.
Co może zrobić rodzic w domu, żeby wspierać przyjaźnie dziecka z przedszkola?
Po pierwsze, interesuj się relacjami dziecka, ale nie wywieraj presji („Z kim dziś się bawiłeś?”, „Jak się dogadywaliście?” zamiast „Musisz mieć dużo kolegów”). Daj przestrzeń na opowiedzenie o kłótniach bez oceniania: „Rozumiem, że to było dla ciebie trudne”.
Po drugie, ćwiczcie w domu proste sposoby radzenia sobie w konflikcie: odgrywanie scenek, wymyślanie zakończeń historii („Co mogliby powiedzieć bohaterowie, żeby się pogodzić?”), nazywanie uczuć postaci z książeczek. Takie „bezpieczne próby” ułatwiają dziecku przeniesienie tych umiejętności do prawdziwych sytuacji w przedszkolu.
Esencja tematu
- Kłótnie w przedszkolu są naturalnym etapem rozwoju emocjonalnego i społecznego dzieci, a nie dowodem „niegrzeczności” czy braku umiejętności zabawy.
- Przedszkolaki rozumieją przyjaźń bardzo doraźnie („bawi się ze mną teraz”), dlatego drobne konflikty łatwo interpretują jako odrzucenie i „koniec przyjaźni”.
- Egocentryzm rozwojowy sprawia, że dzieci skupiają się na własnych potrzebach i silnie personalizują zachowania innych, co sprzyja sporom o zabawki, role i „swoje miejsce”.
- Różne temperamenty w jednej grupie oraz trudne momenty dnia (poranne rozstania, przejścia, zmęczenie) zwiększają ryzyko konfliktów, dlatego dorosły powinien brać te czynniki pod uwagę przy reagowaniu.
- Rola dorosłego to przewodnik po relacjach, a nie sędzia – ważniejsze od ustalania „kto ma rację” jest nazwanie emocji, opis faktów i wspólne szukanie rozwiązań.
- Obecność i spokojne towarzyszenie dzieciom (zapewnienie bezpieczeństwa, pomoc w wyciszeniu) są skuteczniejsze niż szybkie, autorytarne rozstrzygnięcia.
- Włączanie dzieci w szukanie sposobów naprawy sytuacji buduje ich sprawczość, uczy odpowiedzialności za relacje i sprzyja trwalszym, dojrzalszym przyjaźniom.





